Menu
Zamknij

Gdzie na narty na Podhalu?

Łagodne stoki dla dzieci i początkujących, dla fanów adrenaliny czarne trasy, a dla tych, którzy nie przepadają za staniem w kolejce do wyciągu – kameralny ośrodek w jednej z najmniejszych wiosek. Podhale dla raj dla narciarzy, niezależnie od tego, czego oczekują na nartach i po nartach. 

Białka Tatrzańska: stoki jak z bajki, także dla rodzin z dziećmi 

Na narciarskiej mapie Polski jest tylko jedno takie miejsce, gdzie górale dogadali się ze sobą dla pożytku własnego (dutki) i narciarzy (udostępnione publiczności trasy) – ośrodki Kotelnica Białczańska i Bania wraz z sąsiadującym małym terenem Kaniówka

Położone w samym sercu Białki Tatrzańskiej spełniają niemal wszystkie warunki polskiego cudu. Jest nowocześnie i szeroko, trasy są doskonale przygotowywane i oświetlone, na górę prowadzą 8-osobowe krzesłka, których nie powstydziliby się właściciele ośrodków w austriackim Tyrolu. Kotelnica wraz z Banią i Kaniówką to niemal 15 km tras, głównie łagodnych (choć są i te z homologacją FIS). Mają przepustowość – jak na polskie warunki – wręcz niewyobrażalną: ponad 19 tys. osób na godzinę. Nie bez znaczenia jest fakt, że teren narciarski w Białce jest objęty wspólnym karnetem TatrySKI, dzięki któremu w naszym zasięgu są jeszcze Jurgów, Koziniec i Czorsztyn.

Miejsce jest wręcz idealne na rodzinny narciarski wypad – prawie trzy czwarte stoków to bardzo łatwe oraz łatwe szerokie nartostrady, na których poradzą sobie początkujące dzieci mające wsparcie w postaci kilku renomowanych szkółek narciarskich. A największą atrakcją après-ski, o której konkurencja może jedynie pomarzyć, są europejskiej klasy baseny termalne Bania, leżące u podnóża stacji (czytaj więcej: Termy: 9 najlepszych ośrodków w Polsce). To absolutne must have każdego narciarskiego wypadu do Białki – woda z temperaturą do 38ºC, saunarium dla dorosłych i 300 m zjeżdżalni dla dzieci zapewnią rodzinie doskonały wypoczynek.


Małe Ciche

 – dla tych, którzy nie lubią zakopiańskich tłumów

Kto nie przepada za zgiełkiem Zakopanego i jego okolic, szczególnie w szczycie sezonu, powinien zdecydowanie odwiedzić kameralną wioskę Małe Ciche.

Od 2005 r. działa tutaj niewielka, ale doskonale zorganizowana stacja narciarska. 

Małe Ciche – jak sama nazwa wskazuje – to jedna z najmniejszych (jeśli nie najmniejsza) wiosek na Podhalu, którą zamieszkuje nieco ponad 500 osób. Leży u podnóży Tatr, w dolinie Potoku Filipczańskiego, w otoczeniu wysokich świerkowych lasów. To idealne miejsce na wypady także do leżącej nieopodal Bukowiny Tatrzańskiej i Murzasichla. Wieś leży na wysokości ponad 850 m n.p.m.




Choć długość tras narciarskim jest skromna to wielka zaletą ośrodka Małe Ciche jest fakt, że leży na uboczu i nie przyciąga tłumów. 

Stacja narciarska w Małym Cichym rozciąga się od wsi (dolna stacja) po Polanę Zgorzelisko (górna stacja), leżącą między dwoma okolicznymi szczytami – Wierchem Zgorzelisko oraz Zadnim Wierchem. Co ciekawe, ze względu na ukształtowanie terenu narciarska przygodę można zacząć zarówno na górze jak i na dole – w obu miejscach znajdują się obszerne i bezpłatne parkingi samochodowe. Przy górnej stacji jest Hotel Tatry, gospoda oraz kilka punktów gastronomicznych, w których uraczycie się np. grzanym winem czy przekąskami. Przy dolnej są do dyspozycji przyzwoita wypożyczalnia sprzętu i restauracja. Codziennie w sezonie gaździny sprzedają też świeże oscypki i bundze.

Długość tras narciarskim w Małym Cichym jest skromna – w sumie nieco ponad 2,5 km. Główny wyciąg o długości 1250 m to kolej krzesełkowa Małe Ciche, która w ciągu godziny może przewieźć 2400 narciarzy. To główna arteria komunikacyjna tras w ośrodku. Po dwóch stronach wyciągu, a także pod nim, wiedzie najdłuższa niebieska (acz z bardziej ambitniejszymi momentami) trasa w kilku wariantach. Jest doskonale oświetlona (nocne jazdy) oraz, jeśli wymagają tego warunki, dodatkowo naśnieżana. Po jej lewej stronie, mniej więcej na połowie długości, jest do dyspozycji szybki ponad półkilometrowy orczyk – to opcja dla tych, którzy chcą pojeździć nieco szybciej, dynamiczniej i częściej. 


Dwa pozostałe wyciągi to oferta dla początkujących oraz do nauki jazdy na nartach dla dzieci – to dwustumetrowy wyciąg orczykowy na Polanie Zgorzelisko oraz stumetrowy po lewej stronie dolnej stacji głównego krzesełka. Funkcjonuje tutaj szkoła narciarska „Fun Ski”, rodzice zaś mogą zostawić swoje dzieci w wieku od 3 do 9 lat w sali zabaw „Bajlandia”.



Jurgów Ski 

– jedna z ciekawszych czarnych tras na Podhalu

Do tego bliskość Słowacji i przepiękny widok na Tatry – to niewątpliwe zalety stacji narciarskiej Jurgów Ski.
 



 
Zapewne wielu z tych narciarzy, którzy często podróżują na Słowację, trafia tuż przed granicą do małej wsi Jurgów, gdzie każdego dnia rano w sezonie z dziesiątek samochodów wypakowują się miłośnicy białego szaleństwa, bynajmniej nie wybierając się do naszych południowych sąsiadów. 
Jurgów Ski – bo o nim mowa, to niewielki, oferujący około 5 km tras kompleks narciarski, położony niespełna 3 km od centrum wsi Jurgów, na Pogórzu Spisko-Gubałowskim. To ostatnia stacja narciarska w Polsce – do granicy ze Słowacją jest stąd kilkaset metrów. 




To jeden z najmłodszych ośrodków narciarskich w Polsce. Trasy narciarskie i wyciągi okalają lokalny szczyt Wierch Górków (1045 m n. p. m.). Dwa najważniejsze to czteroosobowe krzesła o przepustowości 2400 osób na godzinę. Oba obsługują dwie najciekawsze tutaj trasy. Przede wszystkim „czarną” piątkę, o której mogłoby pomarzyć wiele innych podhalańskich stacji. To idealne miejsce dla tych, którzy lubią nieco adrenaliny. Wśród tras trudniejszych trzeba też wymienić ponad półtorakilometrową czerwoną trójkę. 
Całość infrastruktury dopełniają trzy wyciągi orczykowe, z czego najdłuższy obsługuje niebieską, idealną na rozjeżdżenie się.

Warto wspomnieć, że Jurgów Ski jest częścią porozumienia TatrySKI. Dzięki temu na jednym karnecie Tatry SKI możemy korzystać z tutejszych tras, ale także wybrać się choćby na narty do Kaniówki, Czorsztyna czy Czarnej Góry.