Menu
Zamknij

Skitury: jak zacząć i dlaczego warto

Jeszcze kilkanaście lat temu, tylko nieliczni wiedzieli co to takiego. Teraz o skiturach mówi się w telewizji śniadaniowej i popularnych czasopismach. Na czym polega ich fenomen i dlaczego warto spróbować?

W tym sporcie nie korzystamy z żadnych udogodnień. Siłą własnych nóg musimy wygramolić nasze słodkie kilogramy na szczyt. To jest piękne. Taka niezależność, wolność, relaks od pierwszej minuty aż po zjazd.

Skitury, co to jest?

Skituring to połączenie turystyki górskiej i narciarstwa. Celem naszej wycieczki może być szczyt, dolina lub polana, na które podchodzimy w otoczeniu niesamowitych widoków. Po dotarciu do celu mamy chwilę, żeby delektować się tym co nas otacza, a następnie ściągamy przyklejone do nart „foki”, przestawiamy zapięcia i buty do zjazdu i cieszymy się szusami. Tatry, które mamy pod nosem są jednym z najprzyjemniejszych miejsc do uprawiania skituringu na świecie! W jeden dzień możemy dotrzeć na prawie każdy szczyt, a do wykorzystania mamy większość szlaków letnich, co daje ponad 200 km legalnych tras skiturowych. Cześć z nich już została opisana na stronie SkitouroweZakopane.pl, pozostałe czekają na odkrycie.

skitury sprzet
Jakub Brzosko w drodze na Kasprowy Wierch; fot. Mateusz Mróz

Czym różni się sprzęt skiturowy od popularnych „zjazdówek”?

W porównaniu do nart zjazdowych sprzęt skiturowy jest zdecydowanie lżejszy (wyjątkiem są szerokie i cięższe narty freeride’owe dla fanów jazdy w puchu). Wiązania i buty mają dwie opcje: podejścia oraz zjazdu. Wiązania na czas podejścia łapią buty tylko z przodu, dzięki temu pięta jest ruchoma, co daje możliwość podejścia. Do zjazdu blokujemy wiązania oraz skorupę buta. Kluczowym elementem skituringu są tzw. „foki”, które przyczepiane są tylko podczas podejścia, dzięki nim możemy wejść nawet na stromy stok, a narta nie odjedzie do tyłu. Kije to również ważny element wyposażenia skitourowca – dzięki pracy rąk w znacznym stopniu odciążamy nogi – zaoszczędzone siły przydadzą się na zjazd! Teoretycznie nauka podchodzenia brzmi prosto, ale diabeł tkwi w szczegółach (opowiedzą o nich instruktorzy ze SkitourSchool.pl).

Świadome i bezpieczne korzystanie z gór!

Aby rozpocząć przygodę z tym sportem potrzebujemy:

Teoria nabyta, sprzęt wypożyczony. Ruszamy na wycieczkę! Gdzie na początek?

Skitury w Tatrach 

Jedną z najpopularniejszych tras jest oczywiście legendarny Kasprowy, którego szczyt można zdobyć wybierając m.in. jeden z trzech szlaków rozpoczynających się w Kuźnicach. Jest to dobre miejsce na nasze pierwsze „foczenie”, ale prawdziwa przygoda rozpoczyna się na pozostałych trasach – mniej dostępnych, mniej popularnych. Tam kluczową rolę odgrywa świadomość!

Wycieczka 1:

Z Kuźnic przez Polanę Kalatówki w stronę Kasprowego Wierchu

To chyba najczęściej wybierana trasa – wzdłuż nartostrady na Goryczkową to klasyk skitourowy. Sam Kasprowy Wierch jest też najczęściej odwiedzanym tatrzańskim szczytem. Ma to oczywiście związek z dostępnością dzięki wybudowanej w 1936 r. Kolei Linowej. Powyższa trasa przebiega w całości zielonym szlakiem łączącym Kuźnice z Kasprowym Wierchem. Podejście trwa około 3 godzin, mamy do pokonania prawie 6,5 km, w nagrodę jednak będziemy cieszyć się pięknymi widokami i wyjątkowo długim zjazdem.

Jest to jednak wycieczka dość trudna i wymagająca, zwłaszcza ostatni odcinek kotła goryczkowego. Spore nachylenie stoku weryfikuje umiejętność robienia zakosów. W przypadku gorszego dnia można przepiąć się w dowolnym momencie, jak choćby: na Polanie Kalatówki, przy Szałasie obok dolnej stacji wyciągu krzesełkowego (Goryczkowa), na Patelniach, czyli wypłaszczeniu w Kotle Goryczkowym, lub wszędzie indziej – można stanąć z boku trasy i bezpiecznie przepiąć się do zjazdu.

Wycieczka 2:

Z Kuźnic przez Polanę Kalatówki do schroniska na Hali Kondratowej

Łatwa i przyjemna trasa o długości 3,3 km, która prowadzi na malowniczą Halę Kondratową. Z Kuźnic wyruszamy niebieskim szlakiem w stronę Kalatówek i po ok. pół godziny osiągamy Polanę. To właśnie tutaj powstał pierwszy ośrodek narciarski w Tatrach i odbyły się pierwsze zawody w slalomie, zjazdach i skokach narciarskich. Dzisiaj Kalatówki znane są z pięknych widoków i wiosennego łanu krokusów.

Z Kalatówek kierujemy się w stronę Polany Kondratowej. Spokojny spacer szlakiem w lesie nie powinien przysporzyć większych problemów. Po dodarciu do celu można odpocząć w najmniejszym tatrzańskim schronisku – dla skiturowców to miejsce kultowe, gdzie wielu z nich zaczęło swoją przygodę ze skiturami. Po odpoczynku ruszamy dalej w stronę Przełęczy pod Kopą Kondracką i dochodzimy do charakterystycznego punktu, czyli „Kamienia”. Wielki Głaz leży na początkowym etapie podejścia na Przełęcz i jest dobrym miejscem do przepinki w dół. Mimo, że nie zdobywamy wielkiego przewyższenia zjazd jest dosyć wymagający – poniżej Hali ścieżka wije się lasem, jest dość wąska, przez co szybko eliminuje niedouczonych narciarzy. Emocji na pewno nie zabraknie!

Wycieczka 3:

Z Kir na Halę Ornak

Kościeliska, zaraz po Dolinie Chochołowskiej jest drugą co do wielkości Doliną po polskiej stronie Tatr. Jest to również dolina walna – od podnóży Tatr wcina się aż do głównej grani. Niewielkie nachylenie szlaku sprawi, że tę skiturową trasę polubią nawet Ci o gorszej kondycji. Do tego szarlotka w schronisku na Hali Ornak wynagrodzi wszystkie trudy i odbuduje stracone kalorie.

Trasa nie jest trudna, za to ciekawa widokowo. Ma długość ok 5,5 km i jest świetnym rozpoczęciem przygody ze skiturami. Dolina otoczona jest pięknymi ścianami, w kilku miejscach skały wyrastają tuż nad szlakiem. Wzdłuż wije się potok kościeliski, który kilkukrotnie przecina ścieżkę. Dolina Kościeliska jest również gratką dla amatorów podziemnych wędrówek. W jej zboczach ukrytych jest kilkaset jaskiń, z czego pięć można zwiedzać.  

Lawiny – jest czego się bać?

Lawiny są częścią tego sportu. Zaproponowane trasy na Kasprowy, Kondratową czy Halę Ornak są dobrym rozwiązaniem na start, bo nie wymagają wiedzy lawinowej. Jednak kiedy chcemy ruszać wyżej, trzeba wiedzieć jak redukować zagrożenie lawinowe, a jeśli lawina spadnie – jak użyć detektora, sondy, łopaty.

Ważna jest wiedza, ale jeszcze ważniejsza umiejętność odpuszczania. Wyobraźcie sobie piękne słońce i srebrzysty śnieg tuż po obfitych opadach. Przecieracie szlak i jako pierwsi zjedziecie z imponującej góry. To będzie zjazd, który zapamiętacie do końca życia. Jest tylko jedno „ale”. Zdobyta wiedza mówi Wam, że nie powinniście iść dalej – warunki są zbyt niebezpieczne, warstwy śniegu oddzielają się od siebie, słońce mocno świeci, a pokrywa może pęknąć. Może, ale nie musi. Zaufacie swojej wiedzy i stracicie zjazd, który przeszedłby do legendy? Prawidłowa odpowiedź to „tak”, bo na szali jest życie – Wasze i innych miłośników gór.

3 najważniejsze zasady unikania lawin:

Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak obsługiwać sprzęt skiturowy, gdzie dokładnie iść i z kim zajrzyjcie na portal SkitouroweZakopane.pl, gdzie ratownicy TOPR i przewodnicy Tatrzańscy krok po kroku wprowadzają w tajniki skitourowania. Znajdziecie też opisy tras skiturowych po Tatrach o różnych poziomach trudności, wzbogacone o mapy, skrótowe informacje o trasie i piękne zdjęcia, a nierzadko filmiki z przejść i zjazdów. Miłośnicy internetowych tutoriali i videoporadników nie będą zawiedzeni.

I co po się męczyć i ryzykować życie?

To jedno z najczęstszych pytań, które słyszy skiturowiec z ust narciarza zjazdowego. Ciężko na nie odpowiedzieć, bo pewnych rzeczy po prostu trzeba spróbować, żeby poczuć emocje i klimat, ale wyobraź sobie drogi czytelniku taką sytuacje. Wstajesz o 5 rano, podjeżdżasz pod pobliską górkę, przypinasz narty i rozpoczynasz wycieczkę. Mróz skrzypi, para leci z ust. Czołówka rozświetla Ci drogę.

Las wydaje się mroczny, ale patrzysz w górę, a tysiąc gwiazd mówi Ci, że właśnie odbywa się wielka przygoda. Idziesz dalej. Szron osadza się na czapce, jesteś coraz wyżej, ale i sił coraz mniej. Przez Twoją drogę przebiega kozica, słychać jedynie nartę przesuwającą się po śniegu. W końcu zdobywasz szczyt...
 

skitury szkolenia
Wojtek Szatkowski z kursantami na Hali Gąsienicowej; fot. Paweł Dutka

Odwracasz się. Widzisz strzeliste szczyty, znad których mozolnie wydostaje się pomarańczowe słońce. Cisza, spokój, relaks. Po chwili kontemplacji zapinasz narty i suniesz w dół. Góra jest Twoja. Wsiadasz do auta, wracasz do domu, a po drodze mijasz pędzących do pracy, zawsze spóźnionych, zestresowanych.

Ty też zaraz siądziesz za biurkiem, ale przygoda życia zaliczona, jeszcze przed śniadaniem. Jeżeli czytając ten tekst pojawia się w Twojej głowie myśl „wstawanie o 5 rano i 3 godzinny trening na mrozie to nie dla mnie“ to miło mi powiedzieć, że nie jeden skiturowiec tak myślał, więc… do zobaczenia na szlaku!

Zdjęcie otwarciowe: Przejście z Myślenickich Turni na Goryczkową; fot. Paweł Dutka