Menu
Zamknij

Gdzie zjeść w Krakowie, Zakopanem i okolicach

Wybraliśmy nasze ulubione miejsca, do których warto zboczyć z drogi na narty, po tylko tylko by zjeść tu dobry obiad. Uczta zawsze gwarantowana. 

Z roku na rok w Małopolsce powstaje coraz więcej dobrych restauracji. Część z nich korzysta z bogatej w regionie tradycji, część serwuje wariację na jej temat, a jeszcze inne miejsca odcinają się zupełnie od tego co było, karmiąc światowo.

1/10 Gęś w Dymie, Nowy Sącz 

Gęś w Dymie to restauracja jak z bajki, a przynajmniej jak z marzeń. Podjeżdżając pod jednorodzinny domek, kolokwialnie można by powiedzieć „w środku niczego”, bo otoczony polami, łąkami i lasami, w karcie spodziewamy się pierogów, rosołu i gołąbków. A tymczasem zamiast rosołu zjemy bisque z krabów, zamiast schabowych sezonowany 80 dni na sucho stek tomahawk. A pierogi? Są, ale z gęsiną i podane w długo gotowanym rosole z pieczonej gęsi z prawdziwkami i płatkami wędzonego i fermentowanego bonito. 

Brzmi jak szaleństwo, bo nikt nie spodziewa się, że w ciesząc się dziką przyrodą Beskidu Wyspowego można zjeść menu jak z najlepszych europejskich restauracji. Być może właściciel i szef kuchni jest więc szaleńcem, bo do maleńkiej Laskowej sprowadza genialne owoce morza prosto z Włoch i komponuje je z warzywami i owocami z ogrodu, dzikimi grzybami, ziołami i kwiatami z okolicznych lasów, a do tego wszystkiego korzysta nie tylko z hodowanych na podwórku gęsi, ale też z fantastycznej miejscowej dziczyzny i wołowiny z pobliskich ekologicznych hodowli.

Nie trzeba chyba dodawać, że menu zmienia się bardzo często, w zależności od dostępności składników. W najbliższym czasie trudno będzie odmówić sobie wędzonego na zimno w dymie olchowo – bukowym półgęska z domowym pieczywem, masłem borowikowym i tym, z dodatkiem wędzonej soli. Spróbujcie też tatara z sarny z ziemniakami smażonymi na wędzonej słoninie z Mangalicy albo ramenu z kaczki z uszakiem bzowym i olejem z wędzonych warzyw.

2/10 Halka, Zakopane

Halki nie trzeba nikomu przedstawiać, bo to miejsce, które na dobre zadomowiło się w świadomości smakoszy. Podhalańska tradycja spotyka się tutaj z nowoczesnością, a regionalne smaki podane są w lżejszej formie.

Jagnięcina pojawia się jako carpaccio z pudrem z oscypka, zupa z raków podrasowana jest koniakiem i ożywiona świeżą pietruszką, a pstrągowi towarzyszy skorzonera i emulsja z rukoli. Posiłek umila wyjątkowe, bardzo eleganckie wnętrze odświeżone w zakopiańskim stylu. Jakby tego było mało, w piękny dzień z talerzem można przenieść się na taras i rozkoszować nie tylko jedzeniem, ale też pięknym widokiem na góry.

3/10 Restauracja Bubuja, Zakopane

W ciągu ostatnich lat ta klimatyczna restauracja mieszcząca się w przedwojennej, przepięknej willi Marilor (obecnie hotel Art & Spa) otoczonej ponad stuletnimi bukami, zawalczyła o serca i podniebienia zakopiańczyków. A wszystko za sprawą kuchni czystej formy, jak nazywa ją Sławomir Kardaś, szef kuchni i właściciel restauracji.

Założenie od początku jest proste: w Bubui ma być pysznie i prawdziwie, a podhalańska kuchnia traktowana jest z przymrużeniem oka. Sławek lubi bawić się smakami i robi to z niebywałym wprost wyczuciem. W karcie, oprócz steków czy prawdziwie bawarskiego sznycla cielęcego znajdziecie różne wariacje burgerów, sałatki i dania mączne. Od wtorku do piątku czekają prawdopodobnie najlepsze na Podhalu lunche: co tydzień pojawiają się trzy nowe dania do wyboru (w tym coś dla wegetarian). W niedzielę furorę robią trzydaniowe niedzielne obiadki, a jedne z najlepszych w Zakopanem deserów i kręcone na miejscu lody niezmiennie wzmagają wydzielanie się endorfin. Nic więc dziwnego, że słodkości pod takim właśnie hasłem zagościły w menu.
 

4/10 Ristorante & Pizzeria Cristina, Zakopane

Miejsce dla wielbicieli włoskich smaków. I zdecydowanie najlepszy wybór, jeśli zapragniecie odetchnąć od kwaśnicy i Janosikowych żeberek lub macie ze sobą małego niejadka. Restauracja i pizzeria Cristina na Placu Niepodległości słynie z pizzy przygotowywanej przez rodowitego Włocha w tradycyjnym piecu opalanym drewnem – niedawno zagościła tu również pizza bianca w kilku wariantach. Kartę wypełniają rarytasy włoskiej kuchni.

Specjalnością zakładu są owoce morza, wsród których króluje ośmiornica. Ponoć często to właśnie sałatka z ośmiornicy bywa największym kulinarnym zaskoczeniem podczas pobytu pod Giewontem.

Wielką zaletą Cristiny jest duża, wygodnie urządzona sala, gdzie niemal zawsze znajdzie się wolny stolik. A jeśli przyjdzie jednak na niego trochę poczekać – pomogą w tym… kinowe fotele, dyskretnie ustawione koło wejścia. Dużym plusem jest wydzielona salka dla dzieci, skąd najmłodsi mogą podglądać, jak powstaje ich pizza. Za Cristiną rozpoczyna się jedno z najładniejszych miejsc w Zakopanem: odnowiony park z szemrzącym potokiem, który przepływa pod stolikami na przeszklonym letnim tarasie.

5/10 Restauracja Góralska Tradycja, Zakopane

Gdy kilka lat temu znana zakopiańska rodzina otwierała Góralską Tradycję, po mieście krążyła pogłoska, że restauracja będzie walczyć o gwiazdkę Michelina. I choć ostatecznie nic z tego nie wyszło, Góralska Tradycja zapoczątkowała zupełnie nowy styl w wystroju wnętrz, nawiązujący do stylu zakopiańskiego – stworzonego na początku XX wieku przez Stanisława Witkiewicza. Stąd w drewnianym wnętrzu nawet krzesła rzeźbione są w charakterystyczny sposób, a klamki obowiązkowo mają kształt ciupagi. Wzrok przyciąga też unikatowy, miedziany ekspres do kawy inspirowany barwnym okresem XX-lecia międzywojennego. 

restauracja góralska tradycja zakopane
restauracja góralska tradycja zakopane
fot.materiały prasowe

Można skosztować tu tradycyjnych dań regionalnych w dość nietypowych aranżacjach, np. sernika bryndzowego czy oscypka zapiekanego ze szparagami i rydzami pod beszamelem. Popularnością cieszą się też kotleciki jagnięce, niegdyś podawane w panierce z palonego siana, dziś zastąpionej przez zielony groszek. Na koniec mała rada: zanim zarezerwujecie stolik, upewnijcie się, że danego dnia pieczę nad kuchnią sprawuje Dariusz Siciarz. Zdarza się, że bez jego ręki szefa kuchni daniom może brakować tej niezbędnej szczypty geniuszu.

6/10 Karczma Żabi Dwór

Żabi Dwór znają zapewne wszyscy, którym przyszło wędrować ulicą Strążyską w kierunku doliny o takiej samej nazwie. Już z zewnątrz drewniana karczma przyciąga uwagę wszechobecnymi żabimi figurkami i pokaźnych rozmiarów armatą. Jak głosi legenda, nazwę nadał sam Marszałek Józef Piłsudski podczas jednego ze swoich pobytów w Zakopanem. A wszytko z powodu mokradeł, otaczających wówczas dom, i nieustannego żabiego rechotu.

karczma żabi dwór zakopane
fot. materiały prasowe

W odróżnieniu od wcześniejszych rekomendacji, znajdziecie tu klasyczną, smaczną kuchnię regionalną w bardzo przystępnej cenie. W karcie nie mogło oczywiście zabraknąć żabich udek „Kuchmistrza Ropucha” czy takiego klasyka jak kotlet schabowy „Żabi Dwór”. Czekają tu też zestawy obiadowe m.in. dla łasuchów, piątkowiczów, dietetyków, kobiet czy głodomorów. W nieoficjalnym rankingu zakopiańskich szarlotek ta z Żabiego Dworu bywa wymieniana jako jedna z najlepszych w kategorii tradycyjnych smaków. I choć czasem na zamówienie trzeba trochę poczekać, czas umili oglądanie wyglądających z każdego kąta malowanych, rzeźbionych i porcelanowych żab wszelkich rozmiarów.
 

7/10 Filipa 18, Kraków

Przy nazwie restauracji widnieje dopisek „Food Art”. Mimo, że połączenie jedzenia ze sztuką nie jest już niczym nadzwyczajnym, to w Filipa 18 udało się ono wyjątkowo dobrze i przyciąga uwagę. Wszystko za sprawą prac młodych krakowskich artystów z Polskiej Szkoły Plakatu.

W takiej atmosferze jeszcze przyjemniej usiąść do kolacji przygotowanej w większości ze składników kupionych na pobliskim, najstarszym targowisku w mieście – Starym Kleparzu. Szef kuchni bardzo dba o lokalność potraw i odświeżone tradycyjne receptury przygotowuje z produktów dostępnych w zasięgu 100 km od miasta. Zjecie tu pierś z kaczki z dodatkiem piwnego piernika, kardamonu i sosu wiśniowego, jagnięce ossobucco, sandacza z warzywnym gołąbkiem, pomidorowym consomme i emulsją pietruszkową, a na deser kawowy crème brûlée z chrupiącą karmelową skorupką.

8/10 Zenit, Kraków 

Jeden z najnowszych nabytków Kazimierza od pierwszego dnia pękał w szwach, a chętni do przetestowania menu czekali w kolejce. Mimo, że trudno tutaj o stolik, nie chodzi tylko o piękne meble.

fot. materiały prasowe

Chociaż fornirowany bar, podkreślony granatem i złotą miedzią nieustannie przykuwa uwagę, a szarość podłóg pięknie komponuje się z blado różowym sufitem, to przychodzi się tu przede wszystkim dla jedzenia. Warto zacząć od śniadania, bo te uznawane są najlepsze w mieście.

Wybierzcie bajgla z pieczoną papryką, pastą z awokado, humusem, marynowanymi grzybami i jajkiem w koszulce, albo flagowy zestaw z jagnięcymi kiełbaskami, szakszuką, boczkiem, chrzanowym twarożkiem i piklami. Jeżeli odwiedzicie okolicę w porze lunchu również się nie rozczarujecie, bo tutejsze zestawy stawiają porzeczkę wysoko krakowskim lokalom, a popołudniowa karta przyciąga różnorodnością idącą w parze z wysokiej jakości produktami. Spróbujcie sałatki z halloumi, kasztanami, batatem, kalafiorem i suską, i soczystej dorady z czarną soczewicą, groszkiem i sosem z białego wina.

9/10 Pod Baranem, Kraków 

Legendarna już restauracja z 20-letnim stażem słynie z kuchni polskiej, która nie zmienia się od lat. Mieszczański klimat starego Krakowa i przytulny wystrój tworzą antyczne meble i dzieła sztuki, wśród których znajdziemy obrazy Edwarda Dwurnika.

To chyba najlepsze miejsce, żeby spróbować lokalnych klasyków, bo nigdzie nie znajdziemy takiej maczanki krakowskiej, żurku, pieczeni baraniej, czy śledzi po krakowsku. Ten hołdujący tradycjom lokal ma nawet własną wędzarnię. Koniecznie spróbujcie świeżych wędzonek: pstrąga, łososia i węgorza, ale równie pyszne są tutejsze kiełbasy, boczek i szynki. Na deser zamówcie domowy tort ajerkoniakowy, pieszczotliwie nazywany na cześć szefowej „Krystyna”.

gdzie zjeść w krakowie pod baranem
fot. materiały prasowe

10/10 Restauracja Koncertowa, Krynica-Zdrój

Przytulna restauracja w urokliwym parku na uboczu Krynicy to miejsce, w którym dba się o rodzinną atmosferę. Po przekroczeniu progu czujemy się niemal jak u siebie i mamy wrażenie, że czas płynie tu nieco wolniej. Obsługa dba o każdy szczegół, a zespół kuchenny wcale nie pozostaje w tyle.

Posiłki w regionalnym duchu przygotowywane są według przepisów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Zjemy tu suma z różą i warzywami, jesiotra z pęczakiem, szynkę z dzika z prawdziwkami i pierogami z kaszą, ale znajdą się też bardziej kosmopolityczne składniki jak ośmiornica czy trufle. Bez różnicy czy macie ochotę na miejscowe specjały, czy importowane rarytasy koniecznie zróbcie wcześniej rezerwacje, bo jest tutaj wręcz wymagana.

Szukasz więcej recenzji z Krakowa, przeczytaj: